środa, 17 lipca 2013

Odżywka wzmacniająca Joanna z apteczki babuni z ekstraktem z skrzypu i rozmarynu - moje odczucia.

Witajcie. Dzisiaj miał byś post poświęcony małej recenzji balsamu brązującego z Lirene do ciemnej karnacji, ale gdzieś zagubiłam aparat i nie mam jak zrobić zdjęć tego kosmetyku, także będzie trzeba jeszcze trochę poczekać na wpis. Dziś zajmę się odżywką z serii Joanna z apteczki babuni z ekstraktem z skrzypu i rozmarynu, która ma wzmocnić nasze włosy.



Tak prezentuje się opakowanie z przodu. Zdjęcia są może trochę nie wyraźne, ale doceńcie to, że nie poszłam na łatwiznę i nie skopiowałam go z internetu. ;-)
Zakupiłam tą odżywkę na promocji w Rossmanie, całkiem przypadkiem. Miałam w planach kupić odżywkę z Joanny z innej serii, ale akurat jej nie było a znalazłam tą. Kosztowała jakieś 4,99 zł. Ogólnie kosmetyki z tej firmy nie są jakieś bardzo drogie, a mają wspaniałe działanie dla naszych włosków. Ja stosuję kosmetyki do włosów z tej firmy od ponad 5 lat i nigdy mnie nie zawiodły. Mimo, że na opakowaniu napisane jest, że odżywka jest dla włosów cienkich, delikatnych i z skłonnością do wypadania ja jednak  postanowiłam ją kupić, ponieważ wtedy też miałam taki duży szał na właściwości skrzypu uznałam, że odżywka też powinna być dobra. Co prawda ja włosów cienkich nie mam, ale są dość delikatne jak dla mnie i kiedy miałam je jeszcze bardzo długie to dużo ich wypadało, jak to zwykle jest przy włosach takiej długości.  Teraz kiedy je obcięłam to już tyle mi ich nie wypada. Ale przejdźmy dalej do naszej odżywki...
Po pierwszym użyciu byłam nią bardzo zaskoczona, włosy były świetnie odżywione, milusie w dotyku i przelewały się przez palce, jednak po jakiś kilku użyciach już ten efekt zanika, nie wiem czy Wy też tak macie. Ja używałam ją co dwa dni i już po tygodniu nie było tego efektu co za pierwszym razem. Jednak warto ją używać, bo świetnie odżywia włoski jednak później już nie wygładza ich tak świetnie jak po pierwszym użyciu. Co do zapachu to czytałam, że niektórym się nie podoba. Na początku może on dla niektórych wydawać się taki mocny. Głownie czuć zapach skrzypu. Po pewnym czasie stosowania już on zanika i zbytnio go nie czuć. Na włosach nie utrzymuje się zbyt długo moim zdaniem. Odżywka nie jest gęsta, trzeba uważać, żeby nie wylać jej sobie za dużo dlatego tutaj minus za opakowanie. Ogólnie jest poręczne, wygodnie się otwiera, ale za dużo specyfiku wylewa się na dłonie dlatego trzeba delikatnie wyciskać odżywkę. Jest wydajna, ja swoją mam już od jakiegoś roku i mam jeszcze do wykorzystania jakieś pół buteleczki. Nie trzeba jej dużo, aby ładnie rozprowadzić na końcówkach.
Wiem, że niektóre dziewczyny używają jej też do samego mycia włosów zamiast szamponu ja jednak jeszcze tego nie robiłam, ponieważ moje włosy potrzebują szamponu inaczej szybko byłyby przyklapnięte i przetłuszczone. Odżywka jednak nie obciąża włosów jeśli nałożymy ją na same końcówki tak jak to być powinno. Pożyczyłam ją znajomej która ma bardzo suche i zniszczone włosy po zabiegach fryzjerskich i pytała mnie się co to za cudo, bo jej włosy po użyciu jej są mięciutkie i świetnie się układają.

Jakie efekty gwarantuje producent?


  • Włosy bardziej puszyste i lśniące. - Zgadza się, jednak po ciągłym stosowaniu efekt ten już nie jest taki widoczny.
  • Mocniejsze i pełne życia. - TAK!
  • Łatwe do rozczesania i układania. - Zwykle po odżywkach z Joanny włosy bardzo łatwo można rozczesać. Tu też się to sprawdza. 
Skrzyp - bogate źródło mikroelementów i witaminy C, ważnych dla zdrowia włosów i skóry głowy, zapobiega ich wypadaniu oraz zmniejsza ich przetłuszczanie się.
Rozmaryn - wskazuje działanie wzmacniające i antybakteryjne, korzystnie wpływa na proces wzrostu włosów.

Nie zauważyłam, aby włosy się po niej przetłuszczały. Ale nie sądzę aby po używaniu tej odżywki włosy też szybciej rosły. Przecież mamy stosować ją na końcówki a nie na skalp. Po za tym za rośnięcie włosów odpowiadają cebulki a nie końce włosów.


Sposób użycia: Niewielką ilość odżywki nanieść na umyte, osuszone ręcznikiem włosy i dokładnie wmasować. Po chwili spłukać.

Ja nie stosuję się do tego sposobu użycia. Po prostu po umyciu włosów szamponem wyciskam z nich porządnie wodę i nakładam odżywkę na ok. 2 minuty, obficie spłukuję i koniec.
Odżywkę tą też dodaję do maseczek domowych np. z jajek lub majonezu. Świetnie się sprawdza.


Niestety odżywka zawiera w swoim składzie alkohol, dlatego właśnie polecam stosować ją na zmianę z innymi odżywkami, ja zamiast jej po umyciu stosuję odżywkę z Isany, albo Nivea Long Repair o której też usłyszycie niedługo i dowiecie się, że nie taki silikon straszny! :-)

Ja już lecę oglądać jakiś dobry film z moją kawką Latte, od kiedy mam w domu ekspres do kawy to prawdziwa ze mnie kawoszka, jednak ograniczam się, bo wiem, że kawa lubi przebarwiać zęby. A co do moich ząbków to w wakacje zakładam aparat na zęby stały samoligaturujący, myślę nad metalowym lub przezroczystym. Nie kręcą mnie jakoś chyba te kolorowe gumeczki i właśnie ten aparat takich nie posiada, a też skróca czas leczenia i jest ono mniej bolesne. Więc zamiast noszenia dwa lata można zdjąć go już po 1,5 roku więc zawsze kilka miesięcy wcześniej. Aparat powinnam mieć już wcześniej, ale dopiero teraz się zdecydowałam, właściwie żałuję, bo jak widzę uśmiechy po noszeniu aparatu stałego to są po prostu prześliczne i też o takim marzę, więc moim zdaniem warto takie " cacko " na swoje zęby założyć i trochę się przemęczyć. 

Pozdrawiam. ;-)

wtorek, 16 lipca 2013

Witajcie, po długiej nieobecności.

Witajcie, proszę wybaczyć, że tak długo mnie nie było. Widzę, że jest ponad 500 wyświetleń mojego bloga przez ten czas. Bardzo się z tego faktu cieszę, mam nadzieje, że będzie ich coraz więcej no i co za tym idzie też więcej komentarzy, bo na razie jest bardzo w tej kwestii słabo.
Przyczyny mojej nieobecności? Szkoła i lenistwo. Kiedy zaczyna się robić ciepło i przychodzi wiosna, raczej nie mam ochoty siedzieć w domu przed komputerem, a korzystam z ładnej pogody, zapewne macie podobnie więc mnie zrozumiecie.

Jak idzie moje włosomaniactwo?

Obcięłam włosy do połowy pleców na prosto. Myślałam nad ścięciem w trójkąt( szpic, V etc.), w literę U, pazurki, ścieniować i inne aż w końcu doszłam do wniosku, że zetnę je po zwyczajnie na prosto. Nie ryzykowałam z samodzielnym obcinaniem, wybrałam się na wizytę do dość często obleganego salonu w moim mieście. Co do pani fryzjerki byłam bardzo zadowolona z jej obsługi, gorzej z jej praktykantkami, które z miłą i fachową obsługą nie mają zbytnio nic wspólnego. Nie mogę też narzekać, że obcięto mi włosów zbyt dużo, bo właśnie tyle chciałam, nawet teraz żałuję, że nie poprosiłam o więcej. Pani fryzjer chciała je ścieniować, ale odmówiłam ze względu, że za dużo negatywnych opinii przeczytałam jeśli chodzi o cieniowanie długich włosów. Zdecydowałam się na obcięcie ponieważ zaczęły mi one przeszkadzać i w lato jest mi w nich bardzo gorąco, bo są grube i długie. Nie żałuję ani trochę, nie szkoda mi też było ich ściąć. Trzeba być przygotowanym na zmiany. Ja właśnie takie w swoje życie zaczynam powoli wprowadzać. To ścięcie włosów to już jest coś! :-) Włoski też bardzo ładnie się zregenerowały i odżyły. Zaczęłam prostować je metodą okrągłej szczotki i suszarki, bo tak właśnie miałam modelowane włosy w salonie fryzjerskim, niestety zauważyłam, że włosy na drugi dzień są już oklapłe i szybko się przetłuszczają. Być może użyłam za dużo odżywki bez spłukiwania i spreyu do włosów, ale chciałam ochronić końcówki przed wysoką temperaturą.  Miałam w planach zakupienie prostownicy.... tak, tak... włosomaniaczka i prostuje włosy prostownicą, zupełna głupota, pewnie pomyślicie, ale po prostu bardzo podobają mi się idealnie proste, długie włosy a niestety moje takie nie są. Jednak póki co nie mam pojęcia na jakiej firmy się zdecydować, więc sobie odpuściłam. Teraz myślę, o ścięciu włosów jakoś trochę za ramiona albo zrobieniu pazurków.
Chodzi mi o taki efekt.


Ale myślę, że to mało zmieni( włosy nadal będą przyklapnięte ) i raczej nie będę z tego efektu wcale zadowolona. Kiedyś odważyłam się na dużą zmianę i ściełam włosy sięgające do pasa do ramion. Były cieniowane z grzywką na lewy bok. Bardzo mi się wtedy ta zmiana podobała i było mi w takiej fryzurze do twarzy, szczególnie że mam szczupła buzie i fryzura nadawała lekkości, włosy nigdy nie były " przylizane " jeśli pamiętam, nawet delikatnie się puszyły po kąpieli. Wystarczyło przejechać dwa razy szczotką i okej. Z grzywką też nie pamiętam, żebym miała jakieś problemy. Włosy nie były idealnie proste, końcówki lekko zawijały się do środka, ale właśnie fajnie to wtedy wyglądało.
Chciałabym się odważyć i ścieniować włosy razem z grzywką, ale nie wiem czy uzyskam taki efekt jak tu.
Te włosy są dla mnie po prostu idealne! Marzę o takich. Właśnie tak miałam ścieniowane tylko, że do ramion kilka lat temu.
( Zdjęcia pochodzą z portalu zeberka.pl )

Co sądzicie? Jakieś rady z Waszej strony?
Nie sądzę, żeby przy takiej fryzurze potrzeba było używać jakiś specjalnych lokówek, prostownic itp. A jeśli tak no to cóż... najwyżej będę skazana prostować włosy na szczotce z suszarką. :(

A co nowego w kosmetyczce?
Ostatnio zakupiłam sobie balsam brązująco - ujędrniający z Lirene do ciemnej karnacji o zapachu palonej kawy ( recenzja jutro lub jeszcze dziś w nowym poście ), błyszczyk do ust " Make me happy " z Rosmanna w kolorze delikatnego różu z drobinkami, pasta do zębów Colgate Max White One wybielająca, płyny do płukania ust Listerine Total Care Zero( bez alkoholu ) i ten normalny z alkoholem, eyeliner Bell w kolorze czarnym, krem dla dzieci Bambino z tlenkiem cynku. To chyba tyle póki co. :-)

Niedługo pojawią się recenzje tych rzeczy i wielu, wielu innych. Oczywiście będzie bardzo dużo recenzji kosmetyków do włosów. Zapraszam gorąco do kolejnych postów.