Tak prezentuje się opakowanie z przodu. Zdjęcia są może trochę nie wyraźne, ale doceńcie to, że nie poszłam na łatwiznę i nie skopiowałam go z internetu. ;-)
Zakupiłam tą odżywkę na promocji w Rossmanie, całkiem przypadkiem. Miałam w planach kupić odżywkę z Joanny z innej serii, ale akurat jej nie było a znalazłam tą. Kosztowała jakieś 4,99 zł. Ogólnie kosmetyki z tej firmy nie są jakieś bardzo drogie, a mają wspaniałe działanie dla naszych włosków. Ja stosuję kosmetyki do włosów z tej firmy od ponad 5 lat i nigdy mnie nie zawiodły. Mimo, że na opakowaniu napisane jest, że odżywka jest dla włosów cienkich, delikatnych i z skłonnością do wypadania ja jednak postanowiłam ją kupić, ponieważ wtedy też miałam taki duży szał na właściwości skrzypu uznałam, że odżywka też powinna być dobra. Co prawda ja włosów cienkich nie mam, ale są dość delikatne jak dla mnie i kiedy miałam je jeszcze bardzo długie to dużo ich wypadało, jak to zwykle jest przy włosach takiej długości. Teraz kiedy je obcięłam to już tyle mi ich nie wypada. Ale przejdźmy dalej do naszej odżywki...
Po pierwszym użyciu byłam nią bardzo zaskoczona, włosy były świetnie odżywione, milusie w dotyku i przelewały się przez palce, jednak po jakiś kilku użyciach już ten efekt zanika, nie wiem czy Wy też tak macie. Ja używałam ją co dwa dni i już po tygodniu nie było tego efektu co za pierwszym razem. Jednak warto ją używać, bo świetnie odżywia włoski jednak później już nie wygładza ich tak świetnie jak po pierwszym użyciu. Co do zapachu to czytałam, że niektórym się nie podoba. Na początku może on dla niektórych wydawać się taki mocny. Głownie czuć zapach skrzypu. Po pewnym czasie stosowania już on zanika i zbytnio go nie czuć. Na włosach nie utrzymuje się zbyt długo moim zdaniem. Odżywka nie jest gęsta, trzeba uważać, żeby nie wylać jej sobie za dużo dlatego tutaj minus za opakowanie. Ogólnie jest poręczne, wygodnie się otwiera, ale za dużo specyfiku wylewa się na dłonie dlatego trzeba delikatnie wyciskać odżywkę. Jest wydajna, ja swoją mam już od jakiegoś roku i mam jeszcze do wykorzystania jakieś pół buteleczki. Nie trzeba jej dużo, aby ładnie rozprowadzić na końcówkach.
Wiem, że niektóre dziewczyny używają jej też do samego mycia włosów zamiast szamponu ja jednak jeszcze tego nie robiłam, ponieważ moje włosy potrzebują szamponu inaczej szybko byłyby przyklapnięte i przetłuszczone. Odżywka jednak nie obciąża włosów jeśli nałożymy ją na same końcówki tak jak to być powinno. Pożyczyłam ją znajomej która ma bardzo suche i zniszczone włosy po zabiegach fryzjerskich i pytała mnie się co to za cudo, bo jej włosy po użyciu jej są mięciutkie i świetnie się układają.
Jakie efekty gwarantuje producent?
- Włosy bardziej puszyste i lśniące. - Zgadza się, jednak po ciągłym stosowaniu efekt ten już nie jest taki widoczny.
- Mocniejsze i pełne życia. - TAK!
- Łatwe do rozczesania i układania. - Zwykle po odżywkach z Joanny włosy bardzo łatwo można rozczesać. Tu też się to sprawdza.
Rozmaryn - wskazuje działanie wzmacniające i antybakteryjne, korzystnie wpływa na proces wzrostu włosów.
Nie zauważyłam, aby włosy się po niej przetłuszczały. Ale nie sądzę aby po używaniu tej odżywki włosy też szybciej rosły. Przecież mamy stosować ją na końcówki a nie na skalp. Po za tym za rośnięcie włosów odpowiadają cebulki a nie końce włosów.
Sposób użycia: Niewielką ilość odżywki nanieść na umyte, osuszone ręcznikiem włosy i dokładnie wmasować. Po chwili spłukać.
Ja nie stosuję się do tego sposobu użycia. Po prostu po umyciu włosów szamponem wyciskam z nich porządnie wodę i nakładam odżywkę na ok. 2 minuty, obficie spłukuję i koniec.
Odżywkę tą też dodaję do maseczek domowych np. z jajek lub majonezu. Świetnie się sprawdza.
Niestety odżywka zawiera w swoim składzie alkohol, dlatego właśnie polecam stosować ją na zmianę z innymi odżywkami, ja zamiast jej po umyciu stosuję odżywkę z Isany, albo Nivea Long Repair o której też usłyszycie niedługo i dowiecie się, że nie taki silikon straszny! :-)
Ja już lecę oglądać jakiś dobry film z moją kawką Latte, od kiedy mam w domu ekspres do kawy to prawdziwa ze mnie kawoszka, jednak ograniczam się, bo wiem, że kawa lubi przebarwiać zęby. A co do moich ząbków to w wakacje zakładam aparat na zęby stały samoligaturujący, myślę nad metalowym lub przezroczystym. Nie kręcą mnie jakoś chyba te kolorowe gumeczki i właśnie ten aparat takich nie posiada, a też skróca czas leczenia i jest ono mniej bolesne. Więc zamiast noszenia dwa lata można zdjąć go już po 1,5 roku więc zawsze kilka miesięcy wcześniej. Aparat powinnam mieć już wcześniej, ale dopiero teraz się zdecydowałam, właściwie żałuję, bo jak widzę uśmiechy po noszeniu aparatu stałego to są po prostu prześliczne i też o takim marzę, więc moim zdaniem warto takie " cacko " na swoje zęby założyć i trochę się przemęczyć.
Pozdrawiam. ;-)








